Kumiela – przykład negatywnej działalności hydrotechnicznej

Kategoria: Aktualności środa, 27, wrzesień 2017 Koalicja Ratujmy Rzeki E-mail

W niedostępnych jarach i parowach porośniętych bukowymi lasami Wysoczyzny Elbląskiej, gdzieś w okolicy wsi Ogrodniki, z licznych źródlisk i wysięków bierze swój początek potok Kumiela (daw. Hommel). Stara nazwa potoku ma swoje korzenie w miejscowych mitach.

W prastarych borach, licznie zasiedlonych przez niedźwiedzie, miała żyć nimfa Hommula. Kiedy Pogezanie, pierwotni mieszkańcy tych ziem, wyginęli lub rozproszyli się w narzuconej im rzeczywistości, wraz z nimi odeszli też dawni bogowie. Na odchodne Hommula obcięła długie warkocze mokre od łez i w bezsilnej wściekłości cisnęła nimi w ukochane knieje. Tak właśnie powstały ramiona Kumieli, z których największym jest Dzikuska, zwana też Srebrnym Potokiem.

Obecne Kumiela wypływa z jeziora Starego, spiętrzanego budowla wodną, następnie przepływa przez sztuczne jezioro Goplanica. Ze względu na dużą różnicę poziomów pomiędzy źródliskami a ujściem do rzeki Elblążki – Kumiela jest rzeką o dużym spadku, w związku z czym, po nawalnych opadach występuje nagły przybór jej wód, które z dużą prędkością toczą się w dół. Krótko mówiąc jest to typowa rzeka charakteru górskiego.

Począwszy od końca 60. lat XX wieku „radośni twórcy z koparkami – hydrotechniczni esteci” zaczęli regulować Kumielę. Zniknął naturalny jar w centrum miasta tzw. „Dolinka”, przekształcony w 1969 roku w Park XXV Lecia PRL. Był to jeden z pierwszych, powojennych zabiegów w ramach „estetyzacji” miasta, oczywiście pod pretekstem zagrożenia powodziowego. W następnych latach, następowały kolejne ingerencje w koryto Kumieli. Każde z nich doprowadzało do dalszego przekształcania naturalnego biegu potoku. Apogeum poczynań hydrotechnicznych przypadło na ostatnie lata. Jesienią 2011 roku rozpoczął się kolejny etap regulacji. Roboty polegały m.in. na ujęciu nurtu w kamienno-betonowe koryto, usunięciu drzew, które przeszkadzały w regulacji rzeki, uporządkowaniu koryta oraz remoncie istniejących budowli hydrotechnicznych. Przy tym, zakładając potrzebę przeprowadzenia regulacji na terenach zwartej zabudowy miasta, kolejny już raz nie oszczędzono „Parku Dolinka”, nawet nie przewidując zabiegów rewitalizacyjnych. Prace regulacyjne miały pozwolić na swobodny, bezproblemowy przepływ wielkich wód. Po zimie sezonu 2012/2013 przeprowadzone roboty regulacyjne przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy. Obrzeża na skarpach zostały wymyte, a kamienie odpadły od umocnień. Wraz z otoczakami, po zimowych roztopach, popłynęły także luźno osadzone oczepy betonowe. Droga spacerowa przebiegająca na terenie „Parku Dolinka”, dla której powstania w 1969 roku poświęcono istnienie naturalnego jaru, stanowiła jedno wielkie bajoro i gruzowisko. Przysłowiowe pieniądze zostały wyrzucone w błoto. Ale, na tym nie koniec. Uzyskano potężne środki inwestycyjne i zaplanowano wydać je na dalszy etap regulacji Kumieli, tym razem na regulację od rogatek Elbląga, w górę do jeziora Martwego, wraz ze Srebrnym Potokiem. Hydrotechnicy mają dla tego zadania gotową koncepcję. Zadanie polega na regulacji koryt rzecznych, wraz z odbudową urządzeń hydrotechnicznych oraz budową trzech zbiorników przeciwpowodziowych. O dziwo, dzieje się to w czasach, kiedy w Europie tyle się mówi o renaturyzacji i rewitalizacji zniszczonych rzek oraz naturalnych metodach zapobiegania powodziom?!

Wydaje się, że ostatnie zdarzenia mające miejsce w Elblągu związane z podtopieniem paru ulic – mają ścisły związek z wieloletnim, systematycznym przekształceniem koryta Kumieli w betonowo-kamienną kuwetę. W trakcie wielodniowych opadów nawalnych, potężne masy wody z uregulowanej w różny sposób zlewni spływają do wyprostowanego koryta i z ogromnym przyspieszeniem pędzą w dół, gdzie trafiają na płasko ukształtowany odcinek przyujściowy, dodatkowo podpiętrzony przez rozlaną rzekę Elblążkę, co wywołuje efekt cofki powyżej.

Nie wiadomo, gdzie w tej chwili przebywa nimfa Hommula. Na pewno jednak jej rozpacz nie zna granic, kiedy patrzy na destrukcyjną działalność człowieka wobec otaczającej go naturalnej przyrody, ale, to temat na osobną bajkę.

 

 Robert Kostecki

Odsłony: 324